poniedziałek, 7 maja 2012

Wspomnienia.



Szara, zwykła codzienność. Spędzam kolejne nudne godziny sama, bez możliwości opowiedzenia komuś moich myśli, problemów czy rozważań.
Już niedługo zmieniam otoczenie. Mam nadziję, że wpłynie to na mnie korzystnie. Choć nie powiem, że nie mam obaw. Boję się rozczarowania.  Rzeczywistość może zawieść moje oczekiwania. Niestety często tak bywa. Ile już razy życie pozbawiło was nadzieii?
Ale czy nie lepiej jest po prostu o tym nie myśleć?
Zapewne nie jestem sama w pragnieniu cofnięcia czasu. Chciałabym potrafić żyć tak beztrosko jak dziecko. Dzieciństwo wspominam jako wspaniały okres mojego życia. Pamiętam jak potrafiłam bawić się na podwórku całymi dniami. Wychodziłam z kolegami grać w piłkę. Nienawidziłam ich niesprawiedliwości w wybieraniu drużyny-jestem dziewczyną, a przecież "dziewczyny nie umieją grać w piłkę". Tak, to były problemy na skalę światową. Uwielbiam tak powspominać tamte czasy: zabawa w "dom", granie w "drewniaka" lub w "ślepca", skakanie przez gumę, radość z huśtania się na stojąco, wchodzenie na drzewa. Byłam malutką, uśmiechniętą  dziewczynką, choć charakter miałam okropny. Rządziłam wszystkimi naokoło. Nie obchodziło mnie niczyje zdanie-moje było najważniejsze. Przez to miałam problemy z posiadaniem przyjaciół. Widzę po sobie jak czasami zmieniam się w tamtą mnie, chociaż jestem teraz zdecydowanie inna. Niestety dla innych, szczęśliwie dla mnie, mój upór nadal mi został, choć może częściej jest to po prostu zawziętość w dążeniu do celu.
Teraz wyglądając za okno, widzę pusty plac. Mój stary, ukochany placyk zabaw został zniszczony parę lat temu. Pewnego dnia byłam z psem na spacerze i zobaczyłam mężczyznę zabierającego ławki, huśtawki i te całe drewniane konstrukcję. Zapytałam go czemu plac zabaw jest usuwany. Odpowiedział: "pani z pierwszego piętra narzeka na hałas". Dziś już nic nie słychać, nie słychać radości dzieci. Co prawda postawili nam jakiś "nowy" placyk, ale ma on około 5x5m.Nikt go nie używa... Nie ma w nim tego, co było w starym. Właściwie to nie ma w nim niczego.
Nasze boisko zrobiło się samo. Grając na trawie wydeptaliśmy pole. Wkrótce postawili nam "bramki". Właściwie to były to tylko kwadraty bez podstaw z jakiś dziwnych słupków, ale jak one cieszyły.
Teraz trawa w tym miejscu znów cieszy się pełnią życia, choć wcześniej była tam tak bardzo niechciana, a słupki stoją nieużywane od lat. Chyba byłam ostatnim pokoleniem, które umiało się bawić.
Pozdrawiam, Lexi.






18 komentarzy:

  1. dziękuję za komentarz! ;) ehh no niestety, też ubolewam nad tym, że jestem ostatnim pokoleniem , które bawiło się na podwórku, na trzepakach, grało w piłke, w podchody itd ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne zdjęcia szczególnie podoba mi się to drugie. ma w sobie magię wspomnień;)
    a to w kitkach słodkie;) J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję wam, wpadajcie częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za komentarz, blog bardzo fajny. Ale po co ten spam? Widzę kto komentuje i się odwdzięczam, linku nie musisz mi podawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym jest tak wygodniej jak dołączę, ale dzięki za uwagę

      Usuń
  5. Przepiękne zdjęcia :) a zdjęcie z babuleńką ma w sobie głębię :)
    Pozdrawiam, Natalia.

    OdpowiedzUsuń
  6. zdjęcia <3
    zapraszam: www.me-you-stylish.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że nie było gadżetu do obserwacji, już jest. Zachęcam i dziękuję

      Usuń
  8. Ale rewelacyjnie piszesz!:O Obserwuję!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.s. Dzięki za wsparcie!

      Usuń
    2. Poza tym zdjęcia są magnetyczne i przykuwają wzrok. Tylko dodaj proszę gadżet obserwatorzy, bo bardzo chciałabym obserwować;)

      Usuń
    3. Dzięki za rade! Super cieszę się bardzo, gadżet już dodany :D

      Usuń
  9. Świetne fotki :)
    Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaka slodka Pipi Langstrumpf! Mi tez jest szkoda tych czasow, kiedy dzieciom wystarczyl do zabawy trzepak czy puszka.:-/

    OdpowiedzUsuń